„Delikatne kości pozwalają ptakom latać”. Ostatnio wpadłam na ten cytat i bardzo mnie poruszył. Oczywiście mam świadomość, że jest parę innych czynników umożliwiających ptakom lot, np. skrzydła, pióra. Jednak ich delikatna budowa jest tym, czego nie widać na zewnątrz, co skrywane w środku. Jest nieoczywiste.

W poprzednim artykule pisałam o koncepcie ja. Często patrzymy na siebie przez pryzmat naszych „wad” i „.zalet”, które również składają się na nasz do pewnego stopnia powtarzalny obraz samych siebie. Porównujemy je z wadami i zaletami, jakie spostrzegamy u innych. Nieco innym określeniem są zasoby. Zasoby w psychologii to wszystko to, co w nas samych i naszym otoczeniu może być nam przydatne, z czego możemy skorzystać. Czasem to może być coś nieoczywistego. Może nie mieścić się w naszym schemacie wad i zalet, a mimo to okazywać się użyteczne. Możemy nie zauważać tego, w jakich sytuacjach jest nam pomocne. Wyobraź sobie zasoby jako zawartość swojej torby/plecaka. Są tam rzeczy, których funkcja jest oczywista i powszechnie znana: pieniądze służące do płacenia, telefon służący do kontaktu z innymi, długopis- do pisania. Zdarzają się jednak sytuacje nietuzinkowe, takie, których się nie spodziewamy. Wtedy możemy inaczej spojrzeć na przedmioty, które mamy pod ręką. Potrzeba matką wynalazków, powiadają. Elastyczność może pozwalać nam na takie świeże spojrzenie niezależnie od nowości, „tuzinkowości” i potrzeby. Każda nasza właściwość, każde zachowanie może w zależności od kontekstu nabierać innego wydźwięku. Możemy być ptakiem, który zważając na swą delikatność ucieka przed drapieżnym kotem. Możemy być też ptakiem, który wznosi się w powietrze, korzystając ze swojej delikatności i lekkości. Jedno i drugie zapewnia mu przetrwanie.

Często słyszę w gabinecie o tym, że wrażliwość to słabość, że utrudnia życia, że nie opłaca się być wrażliwym. Słysząc takie słowa wywołuje to we mnie z jednej strony zrozumienie, z drugiej trochę smutku, kiedy widzę wypływające na powierzchnię emocje, które są źródłem dalszych przykrych emocji- wstydu, czy złości na siebie. Myślę wtedy o tym, jakie trudne doświadczenia mogą stać za takimi przekonaniami. Jak nie było miejsca na tego ciebie wraz z całą gamą twoich emocji. Jak mogły się one kojarzyć z przykrymi konsekwencjami. Zachwycam się przy tym też, jakim pięknym zasobem jest twoja wrażliwość. Bycie wrażliwym na coś, szczególnie delikatnym w niektórych punktach łączymy instynktownie ze słabością, większą podatnością na zranienie. Tak samo jednak jak w naszym ciele, te jego części, które są bardziej wrażliwe na urazy, jak głowa i serce, są jednocześnie tymi, które są kluczowe dla naszego życia. Tam, gdzie nasza wrażliwość, tam jest to, co dla nas szczególnie ważne.      

Poświęć teraz chwilę na to, by niezależnie od tego, jakie są twoje przekonania dotyczące wrażliwości, przyjrzeć się temu jak ją przeżywasz, kiedy się pojawia. Jak doświadczasz siebie ze swoją wrażliwością? I czego ważnego dotykasz, kiedy ten dotyk jest właśnie w ten wyjątkowy sposób odczuwalny?

Tekst i rysunek: Elwira Wawrzyniak