Pamiętacie jeszcze, czym jest filmoterapia? Oglądanie filmu to jedno, ale doświadczanie go, to co innego. Liczy się nie tylko treść, ale i to, jak ją przedstawiono. Co widzimy, co słyszymy, jak się czujemy, co nam się podoba. Analiza  wzbudzanych przez film uczuć może stanowić ciekawe źródło wiedzy o nas samych.

Właśnie na tym doznaniowym aspekcie chciałabym się skupić. Filmoterapia może opierać się na fabule (możecie zajrzeć do przykładowej filmoteriapii z filmem „Boże ciało” tutaj: https://otpb.pl/2019/11/03/zycie-pelnia-zycia-filmoterapia-z-bozym-cialem/) . Ale niektóre filmy zwracają bardziej uwagę naszego ciała niż umysłu. Dzisiaj chciałabym zwrócić uwagę na doświadczenie, jakim jest kino absurdu i filmy nieco abstrakcyjne, w których treści czasem gubimy się, doświadczamy mętliku w głowie, nie dostrzegamy w nich logiki, wprowadzają Nas w nieco bajkowy klimat, a oglądaniu towarzyszy lekka dezorientacja.

Proponuję Wam ćwiczenie, które można nazwać oglądaniem siebie zamiast filmu. Filmy absurdalne przedstawiają zazwyczaj bardzo subiektywną wizję reżysera, która wymaga cierpliwości widza. Wydarzenia bywają pozornie niespójne, a jednak składają się na pewną całość, która nierzadko ma doprowadzić nas do pewnych ogólnych wniosków. Ich fenomenem jest również to, że często nie umiemy powiedzieć, że były złe, ani też, że były dobre. Wprowadzają Nas w ambiwalencję, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni – dlatego stanowi coś ciekawego.

Okres kwarantanny, który większość z nas spędza przed ekranami, to dobry moment na nadrabianie filmów i seriali. Kino absurdu to bardzo ciekawe doświadczenie, które urozmaici Wam ten czas. Oderwijcie się od rzeczywistości! Oto kilka pozycji, mniej lub bardziej absurdalnych/surrealitycznych, które pozwolą Wam na abstrakcyjne przeżycie:

  • „Tam gdzieś musi być niebo” (2019, reż. E. Suleiman)
  • „Człowiek, który zabił Don Kichota” (2018, reż. T. Gilliam)
  • „Mother!” (2017, reż. D. Aronofsky)
  • „Mordercza opona” (2010, reż. Q. Dupieux)
  • „Sok z żuka” (1988, reż. T. Burton)
  • „Po godzinach” (1985, reż. M. Scorsese)
  • Serial „Twin Peaks” (1990-1991, 2017, reż. D. Lynch)

Co z perspektywy ACT pozwala Nam ćwiczyć kino absurdu?

  • Akceptację: przyjmij film takim jaki jest, niezależnie od tego, jak dziwne, niespójne rzeczy przedstawia. Każdy widzi świat inaczej, prawda? I w życiu każdego z Nas dzieją się rzeczy niezaplanowane, abstrakcyjne, niezrozumiałe. Nie próbuj usilnie rozumieć, nazywać i porządkować wszystkiego. Niech coś pozostanie w Twoim umyśle nielogiczne i niewyjaśnione. Bo może!
  • Defuzję: filmy wywołujące w nas różne uczucia, pozwalają w interesujący sposób obserwować swoje reakcje na sytuacje dwuznaczne i nielogiczne (które również zdarzają się Nam w prawdziwym życiu). Możecie również spróbować zaobserwować u siebie, czy dziwne sytuacje bardziej Was ciekawią, czy niepokoją? Czy nielogiczny obrót spraw odbieracie jako coś ciekawego, czy irytującego? – jedną z metod defuzji lęku w oglądanym horrorze jest puszczenie go w zwolnionym tempie. Kino absurdu pozwala nam zaobserwować, że niektóre symbole, które wywoływały określoną emocję np. złość czy obrzydzenie, pokazane w inny sposób bawią nas lub stają się przyjemne.
  • Uważność: jak odczuwane emocje i odbierany film działa na moje ciało? Czy rozbawienie, konsternacja lub zaciekawienie wywołuje jakieś napięcie lub inne, fizyczne reakcje? Jak czułam/łem się podczas oglądania? Czy było to dla mnie przyjemne?
  • Ja jako kontekst: nabrać do tych reakcji pewnego dystansu. Ciężko Nam czasem spojrzeć z innej perspektywy na wydarzenia osobiste i ważne. Natomiast przeżycia filmowe to co innego: śmiało zapytaj siebie “dlaczego akurat ta rzecz/osoba/scena wprowadziła mnie w taki stan (zirytowania, ekscytacji, rozbawienia, dyskomfortu)?”
  • Wybór wartości: obserwowanie, że dla kogoś ważne może być coś tak (wg Nas) absurdalnego, jak opieka nad kurą lub nauka gry na kobzie, pozwala nam postrzegać też NASZE wartości jako dokonywane wybory życiowe, zamiast jako zasady, które musimy spełniać i podporządkowywać się im bezwarunkowo.
  • Zaangażowane działanie: podobnie jak inne nasze postanowienia, również oglądanie kina abstrakcyjnego może być wymagające, będą pojawiały się zniechęcenie i chęć ucieczki. Dlatego właśnie te filmy są doskonałym treningiem naszej wytrwałości w działaniu. 

Znacie inne absurdalne filmy lub chcecie podzielić się swoimi przeżyciami i przemyśleniami? Czekamy na komentarze! 

Michalina Voss