Będąc osobą uzależnioną mierzymy się z wieloma trudnościami: z problemami w pracy, ze społecznością (która w większości uważa nas za osoby gorsze), z problemami związanymi z naszą rodziną, znajomymi (ale czy oni są naszymi znajomymi czy tylko kumplami do alkoholu lub dragów?), z wszystkimi sytuacjami, kiedy nie było kontroli swoich działań, z naszą historią upadania, ze złością na siebie, ze swoimi myślami, które chcą tylko jednego, z każdym muszę się napić, muszę wciągnąć, zapalić, z niepewnym jutrem, z ogromnym wstydem. Uzależnienie, które powoduje, że słowo chcesz, możesz się napić, zażyć substancję staje się MUSZĘ. Wszystkie te problemy kiedyś nie istniały. W życiu robiło się coraz trudniej, a my nienauczeni radzenia sobie z wyzwaniami, staraliśmy się robić jak najlepiej potrafimy. Znajdowaliśmy sposoby, które wydawały nam się dobre na tamten moment. Przecież trzeba jakoś od nich odpocząć, każdy pije, chodźmy wychillować,  jeszcze jeden joint nie zaszkodzi, wciągnę i będę miał więcej siły, odwagi na cały długi dzień, choć na chwilę o tym wszystkim zapomnę, wezmę i zrobię sobie własną terapię narkotykiem. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem i nawet nie zauważyliśmy, kiedy sama substancja stała się problemem.

Osobie nieuzależnionej od żadnej substancji ciężko jest postawić się na miejscu uzależnionego. Widzi tylko alkohol, narkotyki, wybuchy złości, kłamstwa, kombinacje. A za tym wszystkim jest taki sam człowiek jak on sam. Człowiek, który pragnie być kochanym i dawać miłość, który się smuci, który chce być szczęśliwym, choć przez chwilę poczuć spokój i bezpieczeństwo, który gdzieś głęboko w sercu ma marzenia. Widzę jedną różnicę między osobą nieuzależnioną a uzależnioną. Jest to sposób radzenia sobie z naszymi trudnościami w życiu, naszymi myślami, emocjami, sposób radzenia sobie z życiem. Nauczenie się mało użytecznego radzenie sobie z życiem mogło wynikać z nieprzyjaznego środowiska, z brakiem autorytetu do naśladowania, ze znalezieniem autorytetu o nieużytecznym schemacie działania, z braku wiedzy o użytecznych działaniach, z szukania drogi na skróty, z nieumiejętności szukania pomocy.. tych przykładów można mnożyć.

I tak stałeś się osobą zależną od substancji. Nie chorą, a z utrwalonymi schematami działania i radzenia sobie z życiem. Ile razy powtarzałeś sobie, że od jutra nie wypijesz? Ile razy próbowałeś zerwać znajomość z fetą, koksem, kryształem, trawką? A jak już długo nie zażywałeś substancji, to pojawiała się ta męcząca myśl: jak długo jeszcze dam radę? Dobrze jest zadać sobie pytanie: „czy chcesz zrezygnować z dobrego, wartościowego życia dla chwili dobrego samopoczucia?” I tu z pomocą przychodzi książka samopomocowa „Życie bez nałogu”, napisana przez Kelly’ego Wilsona i Troy’a DuFrene. To jest książka o tym jak radzić sobie z wyzwaniami dnia, jak radzić sobie z natłokiem myśli, z niepewnością, z nieprzyjemnymi emocjami. O tym jak zaakceptować swoją historię, siebie i innych. O tym jak odnaleźć wartości, marzenia. O tym jak działać tu i teraz. O tym jak umieć się zatrzymać i wybrać te działania, które dla nas są ważne i użyteczne.

Autor książki Kelly Wilson jest osobą uzależnioną od różnych substancji. Od dekad żyje w trzeźwości, realizując swój plan wartościowego życia. I jak sam pisze wychodzenie z nałogu nie jest łatwe, wręcz przeciwnie jest bardzo bolesnym, długotrwałym procesem. Opierając się na badaniach można powiedzieć, że statystycznie większe szanse na życie w trzeźwości mają osoby ze stabilnym życiem zawodowym i prywatnym, osoby, które uzależniają się w późniejszym wieku, które mają mniej problemów psychicznych. To tylko statystyka. Są osoby, które mimo sprzyjających warunków nadal tkwią w nałogu i są też takie, które pomimo nieprzychylnych warunków żyją w trzeźwości. Każdy ma swoją, bardzo wyjątkową drogę w tym procesie. I to wszystko zależy od Ciebie, jak ona będzie wyglądać!

Życie bez nałogu to książka o tym jak każdy dzień staje się praktyką nabywania nowych umiejętności. Tymi umiejętnościami stają się ćwiczenie mięśnia wyciszenia, mięśnia perspektywy, akceptacji słodyczy i goryczy życia, dystansu do myśli i historii o nas, byciu bohaterem decydującym o swoim życiu i powracaniu do ważnych dla nas działań. Te wszystkie umiejętności składają się na elastyczność psychologiczną, którą określamy tak:

Elastyczność psychologiczna „oznacza zasadniczo zdolność do robienia tego, co postanowisz, kiedykolwiek postanowisz to zrobić, tak by twoich wyborów nie ograniczało to, co dzieje się w twojej głowie.”

Kto by tak nie chciał żyć? Każdy i jest to możliwe. W każdym rozdziale książki możemy znaleźć porównanie do metod Anonimowych Alkoholików i Anonimowych Narkomanów. Spotkania AA są praktycznie w każdej miejscowości i wiele osób poszukuje wsparcia w takich miejscach. To jest bardzo cenne dla tych osób. Poszerzają perspektywę patrzenia na 12 kroków, które już znają. Mogą się do nich odnieść i inaczej na nie spojrzeć. Przerobić je na nowo, może bliżej się z nimi zapoznać. Dla osób, które nie znają 12 kroków jest to pokazanie, co ich czeka jeśli się zdecydują na spotkania. A z całą pewnością zyskają wsparcie, od osób z podobnymi problemami.

Czytając tą książkę w moich oczach niejednokrotnie pojawiały się łzy. Książka daje duże wsparcie dla osób z nałogiem. Pokazuje, że każdy jest wartościowym człowiekiem niezależnie od tego jakie działania podejmuje, czy jest się uzależniony czy nie. Wplatane historie Wilsona, który jest uzależniony dają nadzieję na to, że można żyć inaczej. Postępować inaczej. Że historie, które o sobie tworzymy: zawsze będę pił, zawsze będę uzależniony, nigdy nie będę w dobrej relacji; ograniczają nasze działania ku lepszemu życiu. Opowieści Kelly’ego pokazują nam akceptacje siebie, dystans do słów i historii o nas oraz to, że możemy działać inaczej i to działanie jest najważniejsze. Bo nawet jeśli nie mamy chęci w sobie i czujemy rozdzierającą pustkę, to jesteśmy w stanie zbliżać się do życia. Działać, działać wytrwale, a chęci przyjdą z czasem.

Na koniec chciałam dodać, że ta książka nie jest tylko dla osób zmagających się z nałogiem. Ta książka jest dla każdego. Bo któż z nas nie zmaga się z gadającym umysłem, z trudnymi emocjami, z niepewnością jutra. Każdy nosi księgę swojego życia, a zawarte w niej historie czasem są dobre, a czasem są złe. Życie bez nałogu pokazuje jak nie nosić tej ciężkiej księgi ciągle przy sobie i odłożyć ją na półkę. Po to, aby mieć siłę, odwagę i przestrzeń do tego, aby angażować się w tworzenie lepszego życia.

Joanna Gawrońska