Recenzja książki „Toksyczna Pozytywność” W. Goodman (wyd. Filia)

Mówi się, że w nadmiarze wszystko szkodzi. Czy tak samo może być z pozytywnym nastawieniem? Autorka książki „Toksyczna Pozytywność” dzieli się swoim poglądem na temat tego, gdzie kończy się zdrowy optymizm, a zaczyna zakłamywanie uczuć, problemów i rzeczywistości, która ma prawo boleć, być trudna i wymagać zaopiekowania – a nie zaprzeczenia.

W terapii czasami pracujemy nad tym, by patrzeć pozytywniej na różne rzeczy, ponieważ u podstaw wielu zaburzeń leżą nadmiernie negatywne przekonania – na temat siebie, swoich możliwości, swoich umiejętności i doświadczeń. Niesprawiedliwe porównania, generalizowanie i katastrofizowanie (a to tylko niektóre ze zniekształceń poznawczych, których używamy) wpływają na obraz świata dookoła nas i przedstawiają go nam często w nieadekwatny sposób. Warto wtedy pracować nad bardziej realistycznym postrzeganiem rzeczywistości – zwracając uwagę dla równowagi np. na jego pozytywne, bezpieczne, przyjemne, zdrowe, wartościowe elementy.

To nie powinno jednak działać w obliczu wszystkich trudności, ponieważ nie wszystkie wynikają z pesymizmu. To, co wynika z cierpienia, traumy, bólu lub krzywdy powinno dostać naszą uwagę i opiekę, a nie optymistyczną radę, by się tym nie martwić. Autorka zwraca uwagę na to, że to, by jednak się nie martwić i być (nadmiernie i nieużytecznie) pozytywnym potrafi być kuszące – pozwala nie zagłębiać się w problemy, nie szukać realnych rozwiązań, nie czuć bezsilności.

Dlatego to, na co w terapii kładziemy olbrzymi akcent, to nauka życia w pełni – czując, obserwując i zbliżając się do tego, co ważne. A dopóki coś jest dla nas ważne i na czymkolwiek nam zależy, będziemy musieli doświadczać na swojej drodze i tego, co dla nas
przyjemne, i do tego, co nieprzyjemne.

Książka nie jest tylko krytyką pozytywności, która pozbawia wrażliwości na rzecz sztucznego uśmiechu. Znajdziemy w niej również:

  • przykłady sytuacji, w których warto zwracać uwagę, czy wpadamy w pułapki zbyt
    pozytywnego myślenia, umniejszając (swoje i cudze) problemy wymagające uwagi;
  • wskazówki odnośnie uważności na emocje i ich regulacji, zamiast przekłamywania;
  • podpowiedzi, jak prowadzić trudne dla nas rozmowy;
  • trochę o autentyczności oraz… potrzebnym narzekaniu 😉

    Książka zostawia mnie z myślą, z którą też Was chcę zostawić: pozytywność jest piękna, póki nie staje się narzędziem unikania tego, co ważne i prawdziwe.

Michalina Matecka
Recenzja książki „Toksyczna Pozytywność” W. Goodman (wyd. Filia)

Przewijanie do góry