Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że sen ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie, funkcjonowanie, a także stan zdrowia. Możemy znaleźć na ten temat mnóstwo publikacji, badań, artykułów, książek. Na podstawie jednej z nich chciałabym zachęcić Was do dbania o siebie w obszarze snu i pracy w momentach, kiedy widzicie różne problemy z nim związane. Jednocześnie chciałabym podkreślić, że nie mówimy o osiągnięciu snu idealnego (jak możecie się domyślić, ideały
nie istnieją – również w tej dziedzinie) ale o zadbaniu o to, by nie ignorować wysyłanych przez organizm sygnałów, by zaopiekować się czasem „zwyczajnym” fizjologicznym obszarem, zamiast poszukiwać bardziej wzniosłych i złożonych przyczyn różnych trudności i spadków.
Dlaczego w ogóle istnieje tyle materiałów na temat snu? Tak podstawowa fizjologiczna potrzeba nie powinna być chyba trudna do zaspokojenia, prawda? Niestety w czasach presji, pośpiechu, planowania, zysku i produktywności, dużo rzeczy jest o wiele trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Sen jest zdecydowanie jedną z nich. Błędne koło potrafi kręcić się w nieskończoność, kiedy zauważymy, że sen nie podlega naszej pełnej kontroli. Oczywiście, możemy mu sprzyjać lub go zakłócać, ale nigdy nie osiągniemy jednak 100% kontroli nad tym, o której zaśniemy i jak wypoczęci się obudzimy). Jednocześnie im więcej o nim wiemy, tym więcej wytycznych i kryteriów chcemy spełniać, by sen był „dobry”, a nie „naturalny”.
Tę naturalność snu bardzo ciężko zachować w czasach napiętego grafiku, zobowiązań i planów. Mało kto może sobie pozwolić na to, by położyć się spać zawsze kiedy potrzebuje, a potem wstać dopiero wtedy, kiedy już jest w pełni wyspany. Jednocześnie zapewne doskonale wiecie, że jeśli zaplanujemy sobie z wyprzedzeniem konkretny czas na sen, może się to nie zgrać z realnymi potrzebami – i zaczynają się problemy długiego zasypiania (bo wcale nie jestem jeszcze śpiąca, a „powinnam już spać”), nie wysypiania się lub stałej irytacji z powodu bezskutecznej walki z jednym i drugim.
Jak znaleźć w tym równowagę? Dr Jade Wu sugeruje, by walkę zastąpić zbudowaniem relacji ze swoim snem. Na szczęście nie przedstawia nam tego w postaci pustego frazesu, ale szczegółowo opisanego protokołu pracy własnej (a nie walki) ze swoim snem.
„Hello Sleep” to książka prezentująca program pracy z bezsennością, ale też pozwala inaczej spojrzeć na mniej poważne trudności związane ze snem, dotykając mitów nt. bezsenności, roli naszych przekonań o spaniu oraz konkretnych dobrych praktyk do wdrożenia. Jeśli poważnie cierpimy z powodu bezsenności, może nam pomóc skuteczniej pod okiem specjalisty, ale sama książka daje naprawdę dużo konkretnej wiedzy i rozwiązań. Pomaga obserwować swój sen, by najpierw się z nim zapoznać, a potem nauczyć rozpoznawać zarówno powszechne jak i indywidualne czynniki, które mają na niego pozytywny i negatywny wpływ. Tłumaczy również, jak rozumieć zależności między naszymi wyborami, zachowaniami i myślami WCIĄGU DNIA a późniejszym snem.
Co ważnego można dla siebie wziąć z książki, nie mając problemów ze snem?
- zapoznanie się z mitami nt. snu
- przypomnienie, że higienia snu nie będzie rozwiązaniem poważnych problemów ze snem – gdy się
pojawią, będzie na nią za późno; o odpowiednie warunki dla swojego snu (oczywiście bez nadmiernej
fiksacji na kontroli) najlepiej dbać, gdy wciąż wszystko z nim w porządku - uważność na własne, indywidualne potrzeby wokół tematu snu (które nie tylko będą różnić się od
innych, ale też zmieniać na przestrzeni naszego życia) - elastyczność wobec sztywnych reguł, które mogą negatywnie wpływać na jakość naszego snu
- dystans do monitorowania swojego snu za pomocą różnych urządzeń, które mogą niepotrzebnie
wzmacniać potrzebę kontroli, lub narzucać nam rytm i zasady, których wcale nie potrzebujemy.
Miłej lektury!
Jeśli cierpisz na bezsenność, pamiętaj, że warto udać się po profesjonalną pomoc.
Wykorzystana książka: „Hello Sleep” dr Jade Wu, wyd. Filia
Michalina Matecka